
Bardzo bliskie jest mi jej
podejście łączenia w gotowaniu rzeczy nieoczywistych, w tym przypadku chodzi o
zioła jako dodatek do deserów. O ile mięta, goździki czy lawenda w sposób
naturalny kojarzą się z daniami słodkimi, o tyle majeranek, liść laurowy czy
jałowiec już niekoniecznie. Autorka ma znakomite wyczucie smaku, jej propozycje
trafią w gust wielu łasuchów i smakoszy, bo czyż nie brzmi jak rozkosz dla
podniebienia ricotta z syropem laurowym i figami na cydrze, ciepły krem
tymiankowy z jabłkiem i migdałami, cookies z majerankiem i białą czekoladą?
Domowy budyń z czekoladową z miętą to pychota! I co oczywiście nie uszło mojej uwadze, w wielu przepisach rekomendowana jest oliwa.
"Słodki zielnik Lary" to świetne źródło inspiracji, już kilka receptur udało mi się zrealizować i nie byłabym sobą, gdybym nie wtrąciła do nich chociaż kilka kropli oliwy pomarańczowej, bazyliowej czy bergamotkowej.
Książka pięknie wydana, w wersji dwujęzycznej,
polsko-angielskiej.
(ET)
Edipresse Książki, Warszawa 2016, s. 256, ISBN
978-83-7945-415-0