sobota, 4 listopada 2017

Ciasto dyniowe z cynamonową nutą

Wilgotne, aromatyczne ciasto. I nikt się nie domyśli, że do jego przygotowania użyliście dyni...

Składniki:
miąższ dyni, ok. 500 g.
1,5 szklanki mąki kokosowej
1 szklanki cukru
3 jajka
150 ml oliwy cynamonowej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
200 g suszonej żurawiny
3 łyżki prażonego siemienia lnianego lub sezamu


Kawałki dyni ułożyć na blasze i zapiec ok. 1 godz. w piekarniku w 170 st. C. Po wystudzeniu miąższ zmiksować.

Białka ubić na sztywno. Żółtka utrzeć z cukrem, dodać mąkę, proszek do pieczenia i oliwę.  Wymieszać z białkami i żurawiną.

Okrągłą tortownicę wyłożyć papierem do pieczenia, wylać ciasto. Piec ok. 50 minut w temp. 180 st. C. Po upieczeniu posypać prażonym siemieniem.

poniedziałek, 6 marca 2017

Olio Capitale 2017


Od 4 do 7 marca 2017 roku w Trieście, w urokliwie położonym nad Morzem Adriatyckim Stazione Marittima, odbyła się jedenasta edycja targów Olio Capitale, które są okazją do spotkania wielbicieli oliwy nie tylko Europy. To jedna z najważniejszych wystaw poświęconych właśnie oliwie, skierowana zarówno do profesjonalistów, jak i miłośników płynnego złota. W tym roku swoją produkcję prezentowano 316 wystawców, którzy prezentowali setki etykiet, w tym oliw DOP, IGP, organicznych, naturalnych i smakowych. Przeważali producenci z Włoch (m.in. z Apulii, Sycylii, Kalabrii, Toskanii, Lacjum, Kampanii, Basilicaty, Ligurii, Umbrii, Abruzji, Veneto i Friuli-Wenecji Julijskiej), ale można też było spróbować oliwy greckiej, hiszpańskiej i chorwackiej.



 

Jak podkreślają organizatorzy, celem targów jest przede wszystkim szerzenie kultury oliwy, zwiększenie zainteresowania i spożycia wysokiej jakości oliwy, jej promocja wśród profesjonalistów, głównie restauratorów, przedstawicieli HoReCa czy sprzedawców oraz rozszerzenie rynku na inne kraje.




Dla odwiedzających nieprofesjonalistów targi są dobrą okazją do zakupu oliwy bezpośrednio od producenta, z myślą o nich w programie pojawiły się prowadzone przez ekspertów warsztaty degustacji z nauką analizy wzrokowej, węchowej i smakowej oraz spotkania z szefami kuchni, którzy prezentują najrozmaitsze kombinacje użycia oliw w potrawach. 

Warto też odwiedzić Oil Bar, gdzie z pomocą profesjonalnych sommelierów spośród wszystkich prezentowanych na targach oliw znaleźć można tę najlepszą, która będzie idealnie odpowiadała naszym gustom. Profesjonaliści są w stanie doradzić, rekomendować, ale też zwrócić uwagę na wady.





A liczba odwiedzających Olio Capitale rośnie z roku na rok, w 2007 roku było to 3500 osób, w roku ubiegłym – 13.500. 


Na Olio Capitale wystawiają się również producenci opakowań, specjalistycznych urządzeń,  ale też octów balsamicznych, wina, likierów (chorwacka firma Al Caprone), kosmetyków na bazie oliw, oliwek w rozmaitych przyprawach, past oliwkowych i pomidorowych oraz sosów pesto.











Niestety potwierdziły się doniesienia prasowe, które ostatnio obiegły nasz kraj – ceny oliw w tym roku wzrosły i to o 30%. Najmniej za butelkę 0,5-litrową zapłacimy 10 euro, najdroższa kosztowała 17 euro. Jak wyjaśniają producenci, zeszły rok był słabszy pod względem produkcji, głównie przez niekorzystne warunki pogodowe, przede wszystkim długotrwałe upały oraz przez bakterię Xylella fastidiosa, która zdziesiątkowała plony. Dołożył się do tego zwiększony popyt. International Olive Council informuje o wzroście importu aż o 74% do Australii, o 51% do Brazylii, o 42% do Chin, o 24% do Kanady ; o 15% do Japonii; i 1% do Stanów Zjednoczonych, w porównaniu do tego samego okresu w roku poprzednim.  Targi co roku odwiedzają kupcy z Japonii, USA, Niemiec, Austrii, Szwecji, Danii, Szwajcarii, Węgier, Czech, Słowacji, Egiptu, Turcji, Francji, Holandii i Korei.



Mniej było w tym roku oliw smakowych, przeważały oliwy cytrynowe, pomarańczowe i bazyliowe, jedną z najoryginalniejszych była oliwa cedrowa.

Przez cztery marcowe dni Triest żyje targami, na witrynach wielu sklepów, nie tylko spożywczych, ale też z kosmetykami, pamiątkami czy ubraniami, widnieją plakaty informujące o Olio Capitale, księgarnie przygotowują ekspozycje z książek o oliwie. W niedawno otwartym sklepie Eataly każdy klient, który posiadał bilet wstępu na targi mógł liczyć na zniżkę na zakupy.

(ET)





środa, 18 stycznia 2017

Racuchy z ananasem z cynamonową nutą




Przyjemny, słodkawy, korzenny zapach jest subtelny, a jednocześnie intensywny rozgrzewający. W połączeniu ze słodko-kwaskowym ananasem tworzy zgrany duet. Placuszki są lekkie, puszyste, nie zawierają glutenu, a do tego zdrowe. Siemię lniane stosuje się głównie jako produkt działający osłaniająco i regenerująco na błonę śluzową przewodu pokarmowego. Zawiera w swoim składzie niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe, obniża cholesterol, ma też działanie przeciwzapalne i przeciwnowotworowe. Oliwa cynamonowa nie zawiera sztucznych aromatów, powstała z połączenia naturalnej oliwy i olejków pozyskiwanych z cynamonowca cejlońskiego.

Zamiast ananasa można dodać do placków jabłko.

szklanka mąki z siemienia lnianego
2 jaja
200 g jogurtu naturalnego
5 łyżek oliwy cynamonowej Colonna
1 łyżeczka proszku do pieczenia
6 łyżek xylitolu lub stewii
świeży ananas
3 łyżki oliwy


Ananasa obrać, wykroić środek, pokroić w plasterki o grubości 0,5 cm, każdy z nich podzielić na cztery części.

W misce wymieszać mąkę z proszkiem do pieczenia, dodać jaja, jogurt, oliwę i xylitol. Wszystko razem wymieszać za pomocą miksera. Ciasto powinno być gęste i kleiste. Dodać pokrojone owoce.  Na rozgrzaną patelnię skropioną odrobiną oliwy nakładać kawałki owoców obtoczone w cieście. Smażyć do zrumienienia.

Podawać na ciepło, pysznie smakują z syropem klonowym. 



piątek, 30 grudnia 2016

Słodki zielnik Lary



Debiut książkowy córki słynnej restauratorki Magdy Gessler poświęcony jest – jakżeby inaczej – sztuce kulinarnej. Lara Gessler pasję do gotowania odziedziczyła po mamie i tacie – cukierniku, fachu uczyła się w akademiach kulinarnych, a umiejętności doskonaliła w  londyńskich i nowojorskich restauracjach. Obecnie współwłaścicielka U Fukiera i Słodki Słony. W kręgu jej kulinarnych zainteresowań leżą przede wszystkim słodkości i to im poświęciła swoją książkę. 

Bardzo bliskie jest mi jej podejście łączenia w gotowaniu rzeczy nieoczywistych, w tym przypadku chodzi o zioła jako dodatek do deserów. O ile mięta, goździki czy lawenda w sposób naturalny kojarzą się z daniami słodkimi, o tyle majeranek, liść laurowy czy jałowiec już niekoniecznie. Autorka ma znakomite wyczucie smaku, jej propozycje trafią w gust wielu łasuchów i smakoszy, bo czyż nie brzmi jak rozkosz dla podniebienia ricotta z syropem laurowym i figami na cydrze, ciepły krem tymiankowy z jabłkiem i migdałami, cookies z majerankiem i białą czekoladą? Domowy budyń z czekoladową z miętą to pychota! I co oczywiście nie uszło mojej uwadze, w wielu przepisach rekomendowana jest oliwa.


"Słodki zielnik Lary" to świetne źródło inspiracji, już kilka receptur udało mi się zrealizować i nie byłabym sobą, gdybym nie wtrąciła do nich chociaż kilka kropli oliwy pomarańczowej, bazyliowej czy bergamotkowej.
Książka pięknie wydana, w wersji dwujęzycznej, polsko-angielskiej. 


(ET)

Edipresse Książki, Warszawa 2016, s. 256, ISBN 978-83-7945-415-0

niedziela, 18 grudnia 2016

Domowy budyń czekoladowy z pomarańczową nutą


Ten domowy smakuje najlepiej. Z dodatkiem oliwy pomarańczowej jest aksamitny i cudownie pachnie.  Czekolada i pomarańcza to duet idealny, zwłaszcza na zimową porę.

Wbrew pozorom domowy budyń nie wymaga wiele więcej czasu i energii, niż ten sklepowy, a unikamy niepotrzebnej chemii. Jeśli unikacie laktozy, zamieńcie zwykłe mleko na mleko migdałowe. Zwykle w przepisach na budyń dodaje się masło. Masła nie używam od dawna, wolę oliwę, oliwa smakowa - z naturalnych składników - sprawdza się do wszystkiego. Sami spróbujcie!




700 ml mleka
80 g gorzkiej czekolady
5 łyżek kakao
4 łyżki mąki ziemniaczanej
5 łyżek xylitolu lub stewii /ew. cukru

Odlać ¾ szklanki mleka. Dodać mąkę ziemniaczaną i xylitol. Wszystko razem wymieszać.

Czekoladę drobno posiekać.

Pozostałe mleko wlać do rondla, dobrze podgrzać.  Dodać posiekaną czekoladę i mieszać rózgą, aż się rozpuści. Następnie dodać kakao i kontynuować mieszanie, aby nie powstały grudki. Do gotującego się mleka z czekoladą i kakao wlewać powoli zawartość szklanki i mieszać energicznie, aż budyń zgęstnieje. Następnie zdjąć z palnika, dodać oliwę, zamieszać i przełożyć do miseczek.